Gringo Grafico - w drodze po sławę i strawę

Walz, niemiecka tradycja wędrownych czeladników, sięga XII wieku. Już wtedy wyruszali oni na długie wędrówki, by zdobyć doświadczenie i praktykę, potrzebne do otrzymania tytułu mistrza. Rzemieślnicy, murarze i kamieniarze mieli prawo i obowiązek podróżowania przez dokładnie dwa lata i jeden dzień, nie zbliżając się do ojczystego domu na mniej niż 60 kilometrów. Tradycja ta nadal jest popularna w Niemczech, choć wędrówka nie jest już obowiązkowa. W tę specyficzną podróż mogą się jednak wybrać tylko ci, którzy zdali egzamin, nie ukończyli 30 lat, nie są żonaci i nie mają długów. Na ulicach spotyka się czasem wędrownych cieśli, których można rozpoznać po chrakterystycznych elementach stroju: kapeluszach z szerokim rondem, czarnych rozszerzanych spodniach, kamizelkach i marynarkach.

Gringo Grafico - w drodze po sławę i strawę

Eksperyment według własnych zasad
Nawiązując do tradycji Walzu Benjamin Bartels i Maximilian Kohler, młodzi graficy, postanowili wybrać się w podróż, aby zdobyć sławę i strawę, na własnych zasadach. Czując się czeladnikami profesji projektowania graficznego, podążając za wymogami współczesnego rynku, który nakazuje posiąść doświadczenie w różnych dziedzinach projektowania, ale też umiejętność współpracy z ludźmi, dopasowania się do różnych warunków, postanowili sprawdzić własne możliwości i doświadczyć wszystkiego, czego będą oczekiwać od nich przyszli pracodawcy. Wędrówka miała być ważnym elementem edukacji i zbierania doświadczenia, zanim profesjonalne życie usidli ich na stałe przed monitorami w agencjach reklamowych. Jako trasę podróży wybrali interkontynentalną autostradę – autovista Panamericana, łączącą obie Ameryki. Podróżując różnymi środkami transportu, poszukiwali mistrzów, od których mogliby się czegoś nauczyć, i klientów – agencji reklamowych i biur graficznych, dla których mogliby pracować za wikt i opierunek.

Gringo Grafico - w drodze po sławę i strawę

Lekkie i czarne
W dobie kart kredytowych i samolotów podróżuje się oczywiście inaczej niż w średniowieczu, dlatego Bartels i Kohler uzbrojeni w najnowsze zdobycze techniki wyruszyli na półroczną wędrówkę za ocean. Jak na wędrownych czeladników XXI wieku przystało, każdy wyposażony był w podróżne zestawy do projektowania: laptop, aparat cyfrowy, kamerę wideo, zestaw pustych CD, szkicownik. Przed wyjazdem przygotowali zarys całej identyfikacji wizualnej swojego projektu – od nazwy po logo. By znaleźć odpowiednią nazwę, graficy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie: kim są i dokąd (po co) zmierzają? Dwóch Wesołych Niemców, Którzy Pracują Tylko za Posiłek nie brzmiało odpowiednio. To, co zrozumiałe dla każdego na kontynentach obu Ameryk, to Gringografico. Do tej nazwy dało się też łatwo dopasować logo oraz zaprojektowany w tradycji herbów i znaków gildii rzemieślniczych odpowiedni stempel. Oczywiście w dobie internetu nie mogło się obejść bez skrupulatnie uaktualnianej strony internetowej. Nie sposób było również uniknąć uniformów – tradycyjne niemieckie kostiumy nie wchodziły w grę. Potrzeba było czegoś współczesnego, uniwersalnego, wygodnego i odpowiadającego wizerunkowi projektanta grafiki. Bartels i Kohler wymyślili dla siebie podróżną wersję uniformów: prostych, czarnych i funkcjonalnych.
Przez pół roku pracowali w różnych miejscach, zdobywając doświadczenie u różnych mistrzów – zleceniodawców. W każdym zostawali dokładnie dwa tygodnie i jeden dzień. Relacje mistrz – czeladnik okazały się inspirującym doświadczeniem, które zaowocowało kolorowym portfolio pełnym różnorodnych projektów: od stron internetowych dla muzyków w Kanadzie przez plakaty reklamowe w USA aż po logo dla meksykańskiej produkcji filmowej.

Gringo Grafico - w drodze po sławę i strawę

Z magazynem Vox Design Gringografico podzielili się wrażeniami z wyprawy:

Anna Krenz: Najlepsza praca podczas wędrówki?
Gringografico: Niektóre zlecenia były bardziej zabawne niż inne, ale z reguły zawsze byliśmy zadowoleni z tego, co przyszło nam robić. Prace były różne, nie nudziliśmy się. Czy to szybki pomysł i szkice dla kampanii reklamowej w Portland, czy ilustracje dla pozarządowej ogranizacji ekologicznej w Vancouverze, czy też projekt logo dla produktów nabiałowych w Kostaryce (to tylko kilka przykładów)… te wszystkie zlecenia były bardzo różne, dla różnych klientów i grup docelowych, wszystkie do wykonania w odmiennych warunkach i okolicznościach.

Jakie doświadczenia zebraliście, pracując dla tak odmiennych klientów? Czy widać różnice w podejściu do projektowania w Amerykach i Europie?
Oczywiście, różnice w projektowaniu i reklamie istnieją, szczególnie w Ameryce Południowej. Tam całe społeczeństwo i zaplecze kulturowe są po prostu inne niż w Europie. I nie da się zaadaptować tych szczególnych doświadczeń i metod w naszej pracy tu, w Niemczech i Holandii. Ale za każdym razem, przy każdym nowym zleceniu trzeba być czujnym i szanować różnice i potrzeby klienta, briefingu czy grup docelowych. Ważne, żeby umieć się dostosować do nowych warunków, sprostać nadzwyczajnym zadaniom, nawet jeśli to musi potrwać dłużej niż normalnie. Ale naszym największym i najbardziej trwałym doświadczeniem był osobisty kontakt z mistrzami i z ludźmi spotkanymi podczas wędrówki. Większość z nich została naszymi przyjaciółmi.

Jakieś wskazówki dla młodych designerów, którzy może wybiorą się na Walz?
Po prostu zrobić to. Oczywiście trzeba do sprawy podejść poważnie, jeśli się chce naprawdę pracować. Na wyprawie, oczywiście w zależności od wybranej trasy, czyha wiele rozrywek, które mogą odciągnąć uwagę. Planując podróż, można wcześniej skontaktować się z potencjalnymi zleceniodawcami, lub pójść na żywioł i ufać, że znajdzie się odpowiednich ludzi w odpowiednich miejscach, czy też oni znajdą nas. A potem ruszać w świat pokornie i z wdzięcznością za każde nowe doświadczenie.

Rozmawiała Anna Krenz

Anna Krenz – architekt, artystka, dziennikarka. Absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej i Architectural Association w Londynie. Mieszka i pracuje w Berlinie, gdzie prowadzi Galerię ZERO.

Gringo Grafico - w drodze po sławę i strawę

Jako dokumentacja przygody i praca dyplomowa powstała książka Gringografico – Zwei Designer auf der Walz, na razie dostępna tylko w wersji niemieckiej. Pamiętnik jest przewodnikiem i zapisem przygód designerów. Rysunki, fotografie, projekty – to wszystko składa się na wyjątkowe wydanie. Książka jest sprzedawana w specjalnie zaprojektowanej torbie, z miejscem na notatnik i markery – narzędzia wędrownego projektanta.

Gringo Grafico - w drodze po sławę i strawę Gringo Grafico - w drodze po sławę i strawę - Strona 1 Gringo Grafico - w drodze po sławę i strawę - Strona 2 Gringo Grafico - w drodze po sławę i strawę - Strona 3